Dzień płynie za dniem
hosting |defro optima |hotele kraków„Dzień płynie za dniem. Po kawałku gubię cywilną skórę. Ruchy coraz bardziej sprężyste i coraz większa krzepa. Satysfakcję poczyna mi sprawiać bezbłędne wykonywanie komend oraz indywidualnych i zbiorowych ćwiczeń w ramach plutonu. Zaczynam czuć się żołnierzem.
Nadchodzi uroczysta chwila. Dowódca kompanii wręcza nam karabiny typu „Mauser" z długą lufą, poprzedzając ten żołnierski akt stosownym przemówieniem. Nie potrafię już dzisiaj przytoczyć jego treści. Zapamiętałem jedynie końcowy fragment, który kapitan Kamiński zaczerpnął z Sienkiewiczowskiego Potopu.
— Dla pana Rocha Kowalskiego szabla była panią Kowalską. Nie rozstawał się z nią nigdy — powiedział z uczuciem i wznosząc w górę magazynowo zakonserwowanego mauzera dodał — Podobnie dla każdego z was ten oto karabin powinien się stać panią Kowalską. Musi być zawsze przy was, we dnie i w nocy.
Łatwo powiedzieć. Ale przecie pan Roch przeciągał szmatą swoje szablisko zapewne tylko po bitce, potem je wpychał do pochwy i miał spokój aż do następnej rąbaniny. My natomiast codziennie musieliśmy poświęcać całe półtorej godziny na pucowanie i głaskanie naszej „pani Kowalskiej". Służyła do tego celu niejedna szmatka i cały zestaw przemyślnie ostrzonych patyczków, umożliwiających wydłubywanie smaru z komory zamkowej i nabojowej. Ponadto wycior, pakuły do wecowania lufy, smar konserwacyjny do części metalowych oraz rodzaj politurowego pokostu, którym nacierało się drewnianą obudowę (kolbę, łoże i nakładkę), aż do lustrzanego połysku.“(4)
miedź |koniecpol |Hostele zielona góra