Muller przyszedł do atelier
systemy wymiany liników |rozstępy w ciąży |1% podatku„Muller przyszedł do atelier w mundurze. W cętkowanym spadochroniarskim kombinezonie. Karykaturzysta Leo Haas przemalował później owe maskujące cętki w szyderczo uśmiechnięte trupie czaszki. Na naramiennikach odznakł kongijskiego majora — gwiazda, belka i miecz. Sznury galowe, noszone właściwie tylko przy mundurze wyjściowym, stanowią kokieteryjną ozdobę jego służbowego ubioru. „Jestem bojownikiem wolnego Zachodu". Pas z surowego lnu. „W tropiku skóra zbyt szybko pleśnieje". U pasa solidna sprzączka z mosiądzu. Na piersi Żelazny Krzyż I klasy ze swastyką. Na nogach nie wygodne pantofle, lecz wysokie, sznurowane amerykańskie buty tropikalne, o bardzo grubej nylonowej podeszwie. „Są dobre przeciw wężom, skorpionom i innemu robactwu". W czasie jednej z przerw powiedział do reżysera, śmiejąc się i czkając „Gdyby nadepnąć panu takim butem na brzuch, zaraz byłoby po wszystkim, ha ha ha!"
Gdy Muller musiał zejść na dół, do toalety, nałożył na mundur swój cywilny płaszcz. Znad kołnierza wystawał cętkowany kaptur. Był to bardzo groteskowy widok.
Pomysł, aby ściągnąć przed kamery Mullera w mundurze, wydawał się nam tak nierealny, że w trakcie przygotowań do spotkania z „majorem" w ogóle o tym nie myśleliśmy. Teraz jednak siedział przed nami w całej swojej umundurowanej okazałości.“(13)
<<<< - Ale skąd cię wyrzucił-
| Królowa wolała zabawy >>>>
opony yokohama |Cennik usług budowlanych |wycieczki wilno